Mistrz Twardowski





Tymczasem zbliżała się burza z ulewą, grzmot toczył się w chmurach, to poważny jak głos kaznodziei, to przeraźliwie trzaskający, jak gdyby niebo pękało, to nagle urywany i
znów odbijający się w górach, odskakujący od ich boków, powtarzający się długo, umierający powolnie; błyskawice świeciły na niebie, mijając jedna drugą, zlewając się,
przerzynane sznurkami piorunów i ukazujące świat w dziwnym blasku, dziwnych kształtach. Deszcz ulewny trzepał w twarz podróżnego z wiatrem ciepłym i duszącym.
Mimo huku grzmotów, szumu deszczu i wiatru, usłyszał wkrótce za sobą Twardowski te słowa czarnego towarzysza, wymówione z uśmiechem:
— Dobry wieczór wam.
Tak-że to uciekacie ode mnie, nie podziękowawszy nawet?
— Dobry wieczór — rzekł cicho szlachcic.
— Zaiste nie było czasu dziękować w lesie, a teraz trzeba szukać schronienia od burzy.
— O!
do gospody daleko — odpowiedział czarny jeździec, równając się z Twardowskim — a od zbójców jesteś teraz wasze bezpieczny. Zwolnij więc kroku. Mamy coś z sobą do pomówienia.
Musiał Twardowski uczynić, jak chciał wybawca, lecz gdy konia wstrzymywał, przejmował go mimowolnie strach, kto wie, czy nie gorszy jeszcze od tego, którym był przejęty, gdy go
zbójcy napadli.
— Wezwałeś mnie wasze i przybyłem — rzekł czarny po chwili.
— Ja? — spytał szlachcic — ja?
— Przypomnij tylko sobie' — zawsze uśmiechając się, mówił dalej towarzysz — albożeś nie rzekł w sobie: Ratuj, choćby dyabeł sam!?
— A któż ty jesteś?
— Ten, kogoś wzywał — odpowiedział spokojnie czarny — jestem dyabeł.
Twardowski począł drżeć mocno i cięgle chciał się żegnać, a ciągle ręki podnieść nie mógł: chód ją miał wolną, czuł w niej jakiś ciężar niezwyczajny.
— No!
cóż tak milczysz — rzekł dyabeł — czyliś mi nie rad? Wszakże w czas przybyłem. A gdyby nie ja, przepadłbyś i ty i twój trzos dobrze nabity, a żonaby płakała!
— Mówże co chcesz za to, a puść mnie wolno!


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 Nastepna>>